Pierniczki
Myślałam,
że mnie to ominie bo przecież żadna ze mnie Matka Polka. Niestety jak
się ma dzieci to czasem nie ma wyjścia i trzeba robić rzeczy których się
nie lubi a w moim przypadku są to pierniczki. I nie chodzi mi o
pieczenie lecz o ich dojadanie. To nie moje smaki.
Dzieci jednak chciały, więc nie pozostało nic innego jak upiec. Zanim zaczęłam je robić z pociechami, już się zastanawiałam komu je wcisnę bo przecież dzieciakom chodzi tylko o to aby je zrobić i ozdobić a nie aby je jeść. Wiem to, bo w zeszłym roku dostały od babci pierniczki do ozdabiania i ich nawet nie wzięły do buziek. W tych wszystkich pomysłach kulinarnych jestem tą która musi dojadać bo przecież nie wyrzucę i nie mogę pozwolić aby się zmarnowało a moja dieta wyklucza takie ilości cukru.
Przepis oczywiście standardowo z internetu. Tak na prawdę pierwszy lepszy jaki wpadł mi w ręce. To było zadanie typu upiec, ozdobić ... i mają zniknąć - najlepiej powiesić na choince a po sezonie wyrzucić. Skoro takie założenie to nie ma znaczenie z którego przepisu się wezmą.
W piątek wieczorem zagniotłam z najmłodszą ciasto i odstawiłam do lodówki. Następnego dnia ja wałkowałam, młodsza wycinała. W sumie wyszło nam 137 pierniczków.
Przepisu nie będę podawała bo nie ja go wymyśliłam. Z przyjemnością jednak podam link do stronki z której korzystałam i jeszcze nie raz skorzystam.
Aby przejść do strony kliknij TUTAJ.
Ja
w swoim przepisie wykorzystałam gotową przyprawę do pierników
znalezioną i kupioną w Biedronce. Poszło całe opakowanie plus dodatkowo
dodałam cynamon. Wsypałam na oko czubatą łyżeczkę.
Komentarze
Prześlij komentarz